Planowanie wprowadzenia do domu psiego członka rodziny wiąże się z wieloma uczuciami – od radości i oczekiwania aż po obawy i stres. Większość przyszłych psich opiekunów wyobraża sobie długie, wspaniałe spacery w towarzystwie psiaka. Tymczasem do domu trafia mała, zagubiona kulka, która nie zna pojęcia smyczy, nie chce się prężnie przemieszczać, a wspólne spacerowanie przypomina raczej tragikomedię, niż relaksujące, wielogodzinne wędrówki. Oto kilka najczęstszych problemów, które napotykają opiekunowie szczeniąt podczas pierwszych spacerów.

Obroża, szelki, smycz… nie znam!

Żaden pies nie rodzi się ze zrozumieniem przyjętych w ludzkim świecie norm. Dotyczy to także noszenia na sobie akcesoriów spacerowych. Obroża, czy szelki podpięte do smyczy są przez młodego psiaka postrzegane w kategoriach czegoś, co krępuje, uciska, zabiera swobodę. Jest zupełnie niezrozumiałe. Warto poświęcić czas na spokojne przyzwyczajenie psa do tych przedmiotów – skojarzenie ich z przyjemnościami (takimi jak smaczne jedzenie), nauczenie się prawidłowego operowania własnym ciałem podczas ich zakładania (bez pochylania się nad psem i osaczania go), oraz oddanie szczeniakowi części kontroli (np. poprzez nauczenie go samodzielnego wkładania głowy w obręcz szelek).

To ja tu sobie posiedzę

„Mój szczeniak w ogóle nie lubi spacerować – najchętniej siedziałby w miejscu!”. To bardzo często spotykany problem. Takie nagłe przystanki i niechęć do ruchu naprzód, zwłaszcza od domu w nieznany świat, to normalny etap rozwojowy szczeniąt. Ich biologia zaplanowała proces dorastania tak, by obniżać ryzyko. Eksplorowanie świata jest ekscytujące, ale wiąże się też z zagrożeniami. Ta sama biologia nie „przewidziała” przecież ochronnego parasola troski, jaką szczeniaka otaczają ludzie. Gdy jest się małym i nieporadnym, czasem lepiej usiąść w miejscu i poczekać, aż wróci mama.

Ten problem często samoistnie mija wraz z rozwojem szczeniaka. Młody piesek coraz chętniej przemieszcza się do przodu i poznaje świat. Kluczem jest cierpliwość. Jeśli maluch nie chce zrobić ani kroku, można posiedzieć z nim i poobserwować świat lub wziąć go na ręce. Zupełnie małe szczenięta nie są jeszcze gotowe psychicznie ani fizycznie na długie wędrówki – przyjdzie na nie czas!

Wszystko bym zjadł

Szczenięta poznają świat za pomocą pyska. Wszystko chciałyby podnieść, spróbować, złapać zębami. To spędza sen z powiek opiekunów, którzy nie chcą, by szczeniak zjadł coś szkodliwego. Najczęstszą reakcją jest wydłubywanie psu czym prędzej z pyska jego zdobyczy. Tymczasem z punktu widzenia psa takie zachowanie człowieka jest opresyjne, stresujące i wiąże się ze stratą. Odbieranie każdej zdobyczy metodą siłową powoduje szybsze przełykanie znalezisk, szybsze uciekanie z nimi lub rozwój obrony zasobów. Jak więc pogodzić bezpieczeństwo i kwestie wychowawcze?

Na początku warto ocenić, co pies właśnie podniósł. Jeśli to liść, kawałek patyka czy kora, najlepiej zostawić go z tym skarbem. Prawdopodobnie szybko dojdzie do wniosku, że jest to skarb niezbyt smaczny. Jeśli od razu zainteresują się nim ludzie, obiekt szybko zyska na wartości! Jeśli zaś znalezisko jest niezbyt bezpieczne (resztki jedzenia, coś twardego i ostrego), warto podejść do tego jak do wymiany handlowej – uliczny skarb za najlepszego smaczka na świecie, albo nawet kilka!

Spacerowanie ze szczeniakiem bywa zaskakujące i często mija się z wyobrażeniami. Kluczem do dobrej relacji i w przyszłości także pięknych, długich i satysfakcjonujących spacerów jest wyrozumiałość i cierpliwość wobec pieska, który urodził się „przed chwilą”. Gdy stopniowo, w swoim tempie i bezpiecznie pozna świat, długie spacery będą dla niego samą przyjemnością – tak samo, jak dla jego opiekunów.