Szczeniaki mają tendencje do trzymania się blisko opiekuna. To uroczy i szczególny etap. Warto jednak pamiętać, że nie będzie trwał wiecznie!
Tuż po tym, jak szczeniaczek trafia do nowego domu, jest zwykle najsłodszą kulką na świecie. Trochę obawia się dużego, dziwnego świata i często przychodzi do człowieka po wsparcie. Nie oddala się za bardzo – krąży stale tuż przy nogach. Stąd częste przekonanie, że nie ma potrzeby uczyć go przywołania czy wzmacniać przebywania blisko przewodnika. Przecież jest cudownym psem – trzyma się tak blisko nas.

A potem nadchodzą zmiany…

Jak zwykle, są dwie wiadomości – jedna z nich powinna być dobra, a druga zła, jednak my nie lubimy tego czarno – białego spojrzenia na świat i psy. Oto pierwsza z nich: nie zostanie mu tak. A druga brzmi: stanie się bardziej samodzielny. Opowiemy Wam po prostu pokrótce, co dzieje się z psem od momentu, w którym trafia do nowego domu do momentu, gdy zaczyna dojrzewać płciowo.

W burzliwym okresie socjalizacji

Pies z hodowli (ale często i ze schroniska lub innych miejsc) zwykle trafia do nowego domu w okolicy 7. lub 8. tygodnia życia. Od 5. tygodnia zaczyna się okres zwany okresem socjalizacji i będzie on trwał umownie do tygodnia 12. Co ciekawe, ten szeroko znany i omawiany okres życia psa zaczyna się wzrostem lęku przed ludźmi. Tak zwany pierwszy okres lękowy ma zwykle miejsce w okolicach 7-8 tygodnia. Nic nie dzieje się tu bez przyczyny – szczenię jest małe i wciąż nieporadne względem otaczającego je świata. Jego początkowa ufność musi się zmniejszyć, by nie wplątało się w tarapaty.

W okresie socjalizacji dzieje się bardzo wiele. Według licznych badaczy (np. Scott i Fuller) pomiędzy 8. a 12. tygodniem następuje szczyt zdolności poznawczych. Szczenię uczy się tolerowania frustracji, a jego mózg bardzo intensywnie się rozwija. Eksploruje i poznaje świat, jednak nie oddala się mocno od gniazda (swojego przewodnika). Piesek w tym wieku „sam trzyma się blisko”. Świat jest wielki i fascynujący, ale i niebezpieczny, jednak jego poznanie jest nadrzędnym sensem życia.

Około 12. – 16. tygodnia pojawia się kolejny okres lękowy i chwilowe wycofanie. Umownie około 16. tygodnia pies przestaje być szczenięciem, a wchodzi powoli w okres dojrzewania, który kończy się w zależności od docelowej wielkości psa około 8. miesiąca życia, lub nawet powyżej 12. miesiąca.

To całkiem normalne, że ten posłuszny, zawsze trzymający się blisko piesek nagle znika w krzakach, a wołanie przewodników staje się głosem wołającego na pustyni. Psa właśnie porwał wielki, barwny świat, a my nie zbudowaliśmy mu wcześniej dostatecznie atrakcyjnej alternatywy… przekonani, że tendencja do trzymania się jak najbliżej jest właściwością przypisaną mu na całe psie życie.

Co można zrobić na wczesnym etapie psiego życia?

Początkowy okres trzymania się blisko człowieka i „posłuszeństwa” szybko zmienia się w czas wypływania na szerokie wody i eksplorowania dalszych obszarów. Dojrzewający pies „głuchnie” na dotychczas używane, potoczne hasła, jego uwaga jest stale pochłonięta wszystkim dookoła, tylko nie człowiekiem. Jeśli początkowe skłonności do przebywania blisko ludzi nie były w żaden sposób wzmacniane, ten okres może stać się prawdziwą, choć nie zawsze tylko wspaniałą, przygodą.

Już z bardzo małym psiakiem można ćwiczyć formalne przywołanie i nagradzać go za przebywanie blisko przewodnika. Przywołania uczymy na wesoło – z mnóstwem nagród i bardzo stopniowo podnoszącą się poprzeczką. Szczenię powinno czuć, że ta specyficzna „gra w przywołanie” jest jak rozbijanie banku raz za razem. Łatwo jest wygrać, zyskując różnorodne i ciekawe nagrody, wszystkie bezpośrednio od człowieka. Ucząc szczenię przywołania i bycia blisko pokazujemy mu, że hasło wołające oznacza niesamowicie kuszącą możliwość, nie przymus i groźbę.

W okresie przed dojrzewaniem płciowym wzmacniamy też dobrą, bezpieczną zabawę z człowiekiem. Towarzyszymy psu w rozmaitych wyzwaniach, by przekonał się, że można je pokonywać wspólnie z człowiekiem, czując się w jego towarzystwie pewnie. Zaszczepiamy w nim wreszcie przekonanie, że cały ten „trening” i „praca z ludźmi” to duża wartość w jego życiu i źródło satysfakcji.

Czy da się uniknąć „uroków dojrzewania”?

Nawet najlepsza i najbardziej skrupulatna praca z bardzo młodym pieskiem nie sprawi, że „młodzieńczy bunt” nie nastąpi. Każdy pies przechodzi go nieco inaczej – niektóre stają się tylko trochę rozkojarzone i nie tak chętne do współpracy, jak do tej pory. Inne rzucają się w wir przeżywania, zapachów, eksploracji, nowych doświadczeń, kontaktów społecznych… a przewodnikowi pozostaje obniżać kryteria i głęboko oddychać.

Dobre fundamenty zbudowane w najwcześniejszych fazach życia psa pozwalają łatwiej przetrwać wszelkie kryzysy.

 

Opracowanie: Lu Śmigaruk